7 lutego 2012

Lata 50-te czyli czas na BURDĘ


W modzie oczarowały mnie lata 50-te i wyjątkowe sukienki, które są niezwykle eleganckie i kobiece. Nie widzę przeszkód przeniesienia je w czas teraźniejszy. Bardzo spodobały mi się sukienki proste, z guzikami i kieszeniami z patkami, ponieważ jeszcze nie potrafię tworzyć konstrukcji musiałam przejrzeć stosy moich archiwalnych BURD,

















Na szczęście w stosiku MAŁYCH  KOBIETEK ( jesień/zima 1997 ) znalazłam taką oto sukienkę i do niej wykrój. Postawiłam sobie wysoką poprzeczkę i nie wiem czy uda mi się uszyć ją na przyzwoitym poziomie.
W moim ulubionym sklepiku udało mi się kupić przepiękną krateczkę z wełenki w pastelowych kolorach  2 m za 10.00 zł. i już przystąpiłam do kroju, ale z szyciem nie będę spieszyła - chcę to zrobić dobrze i dokładnie.













To co mi się podoba w modelkach z tamtych lat to ich figury, wcięcie w talii, krągły biust i biodra














a na koniec puenta - fotka, którą fascynują się w mojej pracy zarówno babeczki jak i faceci .


Pozdrawiam i dziękuję za wizytę i  tyle pozytywnych komentarzy, które jak zwykle mobilizują i dodają skrzydeł,






6 Komentarze:

  1. fantastyczny komentarz. mialam kiedys cale pudlo starych wykrojowi jaks cholera mnie podkusila i wywalilam wszystkie ehhhhh

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnie zdjeęcie wymiata :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam takie zdjęcia, a ostatnie...rewelacja(dzięki;)

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne te sukienki, zawsze zachwycał mnie wygląd kobiet w latach 20-, 30-, 50- tych, piękne, eleganckie, zadbane mimo niesprzyjającej rzeczywistości...
    już czekam na pokazanie sukienki w krateczkę
    jestem pewna, ze świetni8a dasz sobie z nią radę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Raz uszyłam podobną sukienkę , jak ta pierwsza.
    Z wykładanym kołnierzem.dwurzędówką.Rękawy miałam długie.
    Nie wiem jak to się stało,że zrobiłam, o jeden(górny),rząd zapięć,za mało.
    Efekt był taki,że zaraz doczepił się do mnie zboczeniec...
    Długo przeglądałam się o co chodzi, bo nie miałam biustu na wierzchu.
    Ale widocznie trzeba było się ,lepiej zapiąć.

    Życzę dalszej weny w szyciu.

    Gorąco pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uszyłaś z powodzeniem już kilka rzeczy, więc i z następnymi sobie poradzisz.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na moim blogu i zapraszam ponownie