
W modzie oczarowały mnie lata 50-te i wyjątkowe sukienki, które są niezwykle eleganckie i kobiece. Nie widzę przeszkód przeniesienia je w czas teraźniejszy. Bardzo spodobały mi się sukienki proste, z guzikami i kieszeniami z patkami, ponieważ jeszcze nie potrafię tworzyć konstrukcji musiałam przejrzeć stosy moich archiwalnych BURD,
Na szczęście w stosiku MAŁYCH KOBIETEK ( jesień/zima 1997 ) znalazłam taką oto sukienkę i do niej wykrój. Postawiłam sobie wysoką poprzeczkę i nie wiem czy uda mi się uszyć ją na przyzwoitym poziomie.
W moim ulubionym sklepiku udało mi się kupić przepiękną krateczkę z wełenki w pastelowych kolorach 2 m za 10.00 zł. i już przystąpiłam do kroju, ale z szyciem nie będę spieszyła - chcę to zrobić dobrze i dokładnie.

To co mi się podoba w modelkach z tamtych lat to ich figury, wcięcie w talii, krągły biust i biodra
a na koniec puenta - fotka, którą fascynują się w mojej pracy zarówno babeczki jak i faceci .
Pozdrawiam i dziękuję za wizytę i tyle pozytywnych komentarzy, które jak zwykle mobilizują i dodają skrzydeł,